Przejdź do treści

Darmowa i ubezpieczona dostawa DHL

Lampa solarna, którą obecnie polecam każdemu klientowi jako środek przeciwko komarom
Sprawdź dostępność

Raport dotyczący zwalczania szkodników: Po 18 latach pracy w ogrodach to jedyna rzecz, którą nadal polecam w walce z komarami – i dlaczego spraye nigdy nie miały szans zadziałać


Zdjęcie przed
Poobraz

Zapalasz świeczki. Wyjmujesz jedzenie. A już po dwudziestu minutach klaszczesz się po kostkach i machasz ręką przed twarzą.

Zanim sprzątnięto talerze, połowa gości zrezygnowała i poszła do środka. Ogród, na który wydałeś tyle pieniędzy, stoi pusty, a komary rządzą w nim bezpodzielnie. Większość ludzi, których spotykam, po cichu pogodziła się z tym, uznając, że tak właśnie wyglądają letnie wieczory.

Więc robią to, co wszyscy. Próbują różnych rzeczy.

Prawdopodobnie wypróbowałeś już większość dostępnych rozwiązań

Spraye, które trzeba nakładać co godzinę. Świeczki cytronelowe, które ładnie pachną, ale praktycznie nic nie dają. Odstraszacze podłączane do gniazdka, opaski na nadgarstek, może jedno z tych ultradźwiękowych urządzeń, które obiecywały cuda. Pomagają przez jeden wieczór, a potem komary znów się pojawiają. I gdzieś po drodze pogodziłeś się z myślą, którą słyszę w ogrodach niemal co tydzień przez całe lato.

„Po ósmej po prostu przestaliśmy siedzieć na zewnątrz. Tak po prostu wyglądało to lato.” – Karin, 54 lata

Od osiemnastu lat zajmuję się zwalczaniem szkodników. Miałem do czynienia z gniazdami os na poddaszach, szczurami pod tarasami i praktycznie wszystkim, co się między tym mieści. Przez długi czas, gdy ludzie pytali mnie, jak pozbyć się komarów z tarasu, nie miałem o wiele lepszej odpowiedzi niż ta, którą można znaleźć w dziale ze środkami do opryskiwania.

Wtedy zacząłem zwracać uwagę na kilka ogrodów, które pielęgnowałem i w których problem ten nigdy się nie pojawiał.

Czego nauczyło mnie kilka spokojnych ogródków przydomowych, a czego nigdy nie nauczyła mnie sekcja środków do czyszczenia

Ogrody, w których panowała przyjemna atmosfera, to nie te, w których stosowano najdroższe środki w sprayu. Nie były to też te, w których co wieczór palono spirale. Były to te, które każdej nocy po cichu usuwały komary z otoczenia, bez konieczności podejmowania jakichkolwiek działań przez kogokolwiek.

Żadnego sprayu, którego nie trzeba było ponownie nakładać przez godzinę. Żadnej świecy zapalonej podczas kolacji. Światło, pozostawione w ziemi, działające samodzielnie od zmierzchu do rana.

Lampa na komary zasilana energią słoneczną. Im więcej ich widziałem, tym bardziej stawało się dla mnie jasne, dlaczego żadne inne rozwiązanie nigdy nie sprawdziło się u moich pozostałych klientów.

Oto dlaczego każdy spray i każda świeca, których próbowałeś, spełniły swoje zadanie tylko w połowie

Oto ta część, której nikt nie wyjaśnia.

Spraye i świeczki działają tylko na ciebie i to tylko przez chwilę. Pokrywasz nimi skórę albo wypełniasz powietrze dymem, a przez godzinę komary trzymają się nieco z daleka. Ale nie zrobiłeś nic, by pozbyć się samych komarów. One wciąż tam są, wciąż się rozmnażają, wciąż czekają w krzakach, aż działanie sprayu minie. Tak więc zawsze tak się dzieje, a one zawsze wracają.

Właśnie dlatego sam spray nigdy nie ratuje wieczoru. To tak, jakby łapać muchy po jednej, zamiast zająć się tym, co je przyciąga.

Prawdziwa różnica polega na tym, że postępuje się odwrotnie: zamiast przez godzinę odganiać komary od skóry, odciąga się je od stołu i usuwa z otoczenia – przez całą noc, każdej nocy. Światło UV je przyciąga. Pułapka zajmuje się resztą. Z nocy na noc jest ich po prostu coraz mniej.

I właśnie to robiły te spokojne ogrody, choć nikt nie nazywał tego zwalczaniem szkodników.

Schemat: Światło UV odciąga komary od strefy wypoczynkowej w kierunku lampy

Trzy rzeczy, które naprawdę mają znaczenie (i dlaczego ludzie je błędnie interpretują)

Kiedy klienci pytają mnie, na co powinni zwrócić uwagę, odpowiadam, że sprowadza się to do trzech rzeczy. Jeśli dobrze je wybierzesz, wieczory nabiorą zupełnie innego charakteru. Jeśli popełnisz błąd, już w lipcu znów znajdziesz się w dziale z perfumami.

Musi działać każdej nocy, całkowicie samodzielnie
Spójność

To właśnie ta kwestia, którą prawie wszyscy błędnie rozumieją. Zwalczanie komarów to nie zadanie na wieczór, lecz na całą noc. Środek w sprayu działa przez godzinę. Świeczka wystarcza na czas kolacji. To, co faktycznie zmniejsza liczbę komarów w Twoim ogrodzie, to coś, co działa przez całą noc, każdej nocy, bez konieczności pamiętania o czymkolwiek. Lampa z czujnikiem światła włącza się o zmierzchu i wyłącza o świcie. Nie musisz nic robić. Po prostu działa, kiedy śpisz.

Urządzenie musi być bezpieczne, gdy pozostawia się je włączone w pobliżu ludzi i zwierząt domowych
Bezpieczne

Oto pułapka związana z metodą chemiczną: zamgławiacze, silne spraye i spirale – wszystkie te środki pozostawiają po sobie ślady w powietrzu lub na powierzchniach, a tego przecież nie chcesz w miejscach, gdzie bawią się dzieci i biegają zwierzęta domowe. Lampa, która działa wyłącznie na zasadzie światła i pułapki, nie pozostawia niczego, co można by wdychać, ani niczego, co trzeba by wycierać. To właśnie dlatego można ją pozostawić włączoną każdej nocy bez żadnych obaw – i właśnie to sprawia, że faktycznie się z niej korzysta.

To musi być proste, bo inaczej skończy się w szufladzie
Bez wysiłku

Wiele urządzeń do zwalczania komarów wygląda na papierze na świetny pomysł, ale w praktyce okazuje się kłopotliwe. Trzeba kupować wkłady, wymieniać baterie, chować przewody, włączać i wyłączać urządzenie. Ludzie próbują to robić dwa razy, a potem się poddają, a urządzenie leżące w szufladzie niczego nie łapie. Ładowanie słoneczne, brak przewodów, brak wkładów oraz kołek, który po prostu wbija się w ziemię – to oznacza, że nie trzeba o niczym dbać i o niczym nie zapomnieć. Na tym polega różnica między urządzeniem, które działa, a takim, które leży nieużywane.

Dlaczego rozpylacze i zamgławiacze są powodem, dla którego większość ludzi się poddaje

Chcę być szczery w jednej sprawie, bo to właśnie ona stanowi prawdziwą przeszkodę.

Przez lata jedyne produkty, które mogłem polecać klientom, to spraye, spirale i sporadycznie zamgławiacze. I prawie każdy z nich odpowiadał mi to samo. Spraye są tłuste i trzeba je nakładać co godzinę. Spirale nieprzyjemnie pachną i nie można ich trzymać w pobliżu dzieci. Zamgławiacze wydają się zbyt radykalnym rozwiązaniem dla przydomowego ogrodu. Używali ich więc raz lub dwa razy, a potem przestawali. A spray w szopie nie zapewnia nikomu komfortu.

Zdjęcie przed
PRZED
Poobraz
PO

Właśnie tę lukę starałem się wypełnić przez kilka lat: szukałem czegoś, co samodzielnie i dyskretnie usuwałoby komary z otoczenia, było całkowicie bezpieczne w użyciu w obecności rodziny i nie wymagało żadnego wysiłku, by działało. Żadnych agresywnych środków chemicznych. Coś, z czego zwykłe gospodarstwo domowe faktycznie korzystałoby przez całe lato – a jak już wspomnieliśmy, właśnie o to chodzi.

Jedyne rozwiązanie przeciwko komarom, które obecnie polecam moim klientom

Jeden produkt zawsze się wyróżniał.

Lampa przeciekomarowa Havela zasilana energią słoneczną jest, moim zdaniem, najlepiej zaprojektowanym rozwiązaniem do codziennej ochrony przed komarami w ogrodzie lub na tarasie spośród obecnie dostępnych na rynku. Zacząłem ją polecać kilka sezonów temu i od tamtej pory nie przestałem. Nie jest to ani spray, ani zamgławiacz. To zasilana energią słoneczną lampa ogrodowa, która spełnia jednocześnie dwie funkcje: światło UV, które przyciąga komary, oraz pułapka, która usuwa je z otoczenia, działając cicho od zmierzchu do świtu.

Został zaprojektowany z uwzględnieniem tych szczegółów, od których zależy, czy gospodarstwo domowe będzie z niego faktycznie korzystać:

Światło UV, które je przyciąga
Przyciągnij i złap

Komary i inne owady latające w naturalny sposób przyciąga światło UV. Lampa wykorzystuje to zjawisko, aby odciągnąć je od miejsca, w którym siedzisz, i zwabić do pułapki, zamiast zmuszać cię do odganiania ich od skóry. To właśnie dzięki temu liczba komarów w ogrodzie stopniowo maleje w ciągu nocy, a nie tylko przez jedną godzinę.

W 100% z energii słonecznej, bez żadnego wysiłku
Energia słoneczna

Wbudowany panel ładuje się w ciągu dnia, nawet przy zachmurzonym niebie, a czujnik światła włącza lampę o zmierzchu i wyłącza o świcie. Żadnych przewodów, żadnych gniazdek, żadnych uzupełnień, żadnych baterii do wymiany. Wystarczy raz wbić kołek w ziemię i potem o nim zapomnieć. To właśnie ta cecha konstrukcyjna, której spray nigdy nie będzie w stanie naśladować, ponieważ nie opiera się na tym, że użytkownik o tym pamięta.

Bez substancji chemicznych, bezpieczny dla całej rodziny
Korzystanie przez całą noc

Nie tworzy mgły, nie pozostawia śladów na meblach, a w powietrzu nie ma nic, co mogłyby wdychać dzieci czy zwierzęta. Pełni również funkcję delikatnego oświetlenia ogrodowego, dzięki czemu zasługuje na swoje miejsce na tarasie już samym swoim wyglądem. Innymi słowy: jest na tyle bezpieczne i przyjemne, że można je zostawić włączone na całą noc – i właśnie dlatego działa nieprzerwanie.

Chciałbym podkreślić właśnie tę prostotę. Jedna lampa wystarcza do oświetlenia typowej strefy wypoczynkowej, a w przypadku większego ogrodu wystarczy rozstawić kilka z nich wzdłuż obrzeży. Ładują się same, włączają się automatycznie i wyglądają raczej jak schludny rząd lamp ogrodowych niż jak cokolwiek, co można by nazwać środkiem do zwalczania szkodników. Na tym właśnie polega cała różnica między przedmiotem, który działa, a tym, który leży w szopie.

Zobacz zestaw 4 lamp i dzisiejszą promocję
4 lampy za 49,95 funtówtylko 12,50 funta za sztukę108 funtów

Co ludzie zauważają po tygodniu lub dwóch

Chcę szczerze powiedzieć, jak to wygląda z czasem działania. To nie jest spray, który oczyszcza powietrze w ciągu jednego wieczoru. Działa on każdej nocy, po cichu, w sposób, z którym żaden spray ani świeca nie mogą się równać. Większość osób mówi mi, że w ogrodzie robi się zauważalnie przyjemniej już w ciągu pierwszego tygodnia lub dwóch, gdy lampy wykonują swoją pracę noc po nocy. Poniższe opinie pochodzą od prawdziwych gospodarstw domowych, które je zainstalowały.

Wcześniej
PRZED
Po
PO
★★★★★

W końcu znowu jemy na świeżym powietrzu

Przez całe lato praktycznie rezygnowaliśmy z przebywania na tarasie po godzinie 20:00. Umieściliśmy dwa takie urządzenia wzdłuż rabaty. Już po kilku tygodniach różnica podczas kolacji była oczywista. Nie musimy już przez cały posiłek odganiać owadów z rąk. To właśnie o to mi chodziło.

Daniëlle, 44 lata · po 2 tygodniach
Wcześniej
PRZED
Po
PO
★★★★★

Najpierw sceptyczny, potem przekonany

Szczerze mówiąc, myślałem, że to kolejny gadżet. Kupiłem opaski na nadgarstek, wtyczki – wszystko, co się dało. Zauważyłem jednak, że właściwie nic nie muszę robić. Urządzenie ładuje się samo, włącza się samo. Minęło kilka tygodni, a wieczorami po prostu przyjemniej jest posiedzieć w ogrodzie za domem.

Rob, 59 lat · po 4 tygodniach
Wcześniej
PRZED
Po
PO
★★★★★

Dzieci mogą znowu pobawić się na dworze po kolacji

Moje dwa zwierzaki były co wieczór dosłownie zjadane żywcem w ogrodzie. Rozstawiliśmy cztery lampy wzdłuż ogrodzenia. Nie jest to żadna magiczna zmiana z dnia na dzień, ale po kilku tygodniach wieczory naprawdę stały się przyjemniejsze, a zwierzęta są znacznie rzadziej gryzione. Poza tym ładnie się świecą, co jest dodatkowym atutem.

Sofie, 38 lat · po 2 tygodniach
Marcel w ubraniu roboczym, trzymający lampę w ogrodzie, z uniesionym kciukiem

Gdzie ich znaleźć

Zazwyczaj nie polecam konkretnych produktów. W ciągu osiemnastu lat pracy na tej pozycji na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile razy wskazałem klientowi konkretną markę i powiedziałem: „Kup właśnie tę”.

Havela jest jedną z takich firm. Lampy są dostępne za pośrednictwem ich własnej strony internetowej, co pozwala im utrzymać stałą jakość i spójność wzornictwa – i właśnie dlatego od samego początku bez wahania mogłem je polecić.

Obecnie oferują zestaw promocyjny, a cena jednej lampy znacznie spada w przypadku większych zestawów. Biorąc pod uwagę, że chodzi przede wszystkim o oświetlenie ogrodu (jedna lampa przy stole to dobrze, ale kilka wzdłuż rabat to jeszcze lepiej), zestaw czterech lamp jest tym, który poleciłbym większości osób. Obowiązuje również 30-dniowa gwarancja zwrotu pieniędzy, co mówi wszystko o tym, jak bardzo firma jest przekonana o jakości swoich produktów.

Kliknij przycisk poniżej, aby sprawdzić dostępność.

Sprawdź dostępność i skorzystaj z rabatu

Aktualizacja (18 czerwca):

Od czasu opublikowania tego raportu firma Havela odnotowała gwałtowny wzrost liczby zamówień, a wraz z nadejściem lata zapasy niektórych zestawów zaczynają się wyczerpywać. Jeśli od dawna zamierzałeś je wypróbować, teraz jest na to idealny moment – jeszcze przed najgorszym okresem sezonu komarowego.

Chciałbym również przypomnieć, że obowiązuje pełna 30-dniowa gwarancja zwrotu pieniędzy. Jeśli więc produkty te nie przyniosą oczekiwanych efektów w Twoim ogrodzie, po prostu odzyskasz swoje pieniądze. Bez ryzyka, bez kłopotów.

Sprawdź dostępność i skorzystaj z rabatu
O autorze

Marcel Sean

Specjalista ds. zwalczania szkodników i komarów

Marcel Sean od ponad 18 lat zajmuje się profesjonalnym zwalczaniem szkodników, zajmując się wszystkim – od gniazd os po plagi gryzoni – w domach, ogrodach i obiektach hotelarskich. W ostatnich latach jego praca coraz bardziej skupia się na zwalczaniu komarów na tarasach i w ogrodach przydomowych. Po latach obserwacji, jak spraye, spirale i urządzenia elektryczne rozczarowują jego klientów, obecnie niemal wszystkim z nich proponuje jedno rozwiązanie. Pisze, aby pomóc ludziom zrozumieć, dlaczego typowe sposoby na komary zawodzą, oraz co, jak zauważył, faktycznie sprawdza się w praktyce.

Komentarze (3)

Karin
19 maja 2026 r. o godz. 14:31

Dwa lata temu przestaliśmy korzystać z ogrodu wieczorami. Posadziliśmy trzy takie rośliny wzdłuż żywopłotu. Dwa tygodnie później zaprosiliśmy znajomych i siedzieliśmy na zewnątrz aż do jedenastej, a nikt nie narzekał. To drobiazg. Ale nie wydawało się to drobiazgiem.

Patrick
28 kwietnia 2026 r. o godz. 11:42

Z powodu komarów trzymałem tylne drzwi zamknięte, a dzieci w domu. W ciągu ostatnich kilku tygodni ani razu nie musiałem tego robić. Żona myślała, że wymyśliłem coś sprytnego. A ja po prostu wbiłem w ziemię kilka lamp.

Margaret M.
14 kwietnia 2026 r. o godz. 09:14

Prawie się tym nie przejmowałam, bo wypróbowałam już opaski na nadgarstek i wtyczki, a one nic nie dały. Sąsiadka zapytała, co zmieniliśmy w ogrodzie. „Nic” – odpowiedziałam. „Tylko kilka lamp solarnych”. Nie uwierzyła mi.